Jak co roku, tradycyjnie obejrzałam Eurowizję. Teraz zrobiłam to poprzez Internet, ponieważ nasza kochana, opłacana publiczna telewizja powiedziała, że nie ma na transmisję pieniędzy (tak, tak, ale na pensje w przedziale 30tysięcy złotych dla dziennikarzy są) i nie będzie pokazywać (no dobra, i tak bym nie oglądała w TV, bo nie posiadam takich luksusów w akademiku, ale nawet:P) Eurowizji. Oglądanie w Internecie nie byłoby złe, gdyby co jakiś czas nie zacinał się obraz i nie zrywało połączenia, ale to chyba była wina mojego akademikowego neta.
Nasza polska telewizja zrezygnowała w tym roku z wysłania kandydata na konkurs, zasłaniając się nie tylko finansami, ale też argumentem, że my to nigdy nie wygrywamy. No proszę Was droga telewizjo! Jak mamy wygrywać... tfu! przejść chociaż półfinał, jeśli takie coś wysyłamy?! Mało, który utwór był dobry. Od czasów Edyty Górniak, jedynie Ich Troje doszło wysoko. Mamy piosenki albo zbyt ambitne jak z tą Isis Gee (choć sam utwór ładny jako tako), albo zbyt obciachowe jak Ivan i Delfin i z jego klatą na koniec koncertu. Nie potrafimy chyba wyśrodkować, albo wziąć przykład ze zwycięzców i mniej więcej trochę na nich się wzorować. Może dlatego powinno u nas powinno jury decydować... ale porządne składające się z krytyków, znawców, twórców, a nie z dupy wziętych "artystów". Wracając do głównego wątku...
Tym bardziej uparłam się oglądać tegoroczny konkurs, ponieważ po sprawdzeniu jakiś czas temu listy utworów, zszokowała mnie liczba bardzo dobrych melodii. Dużo było przyjemnych dla ucha, tanecznych, przytulaśkich i głosy też na poziomie. Może ten poziom wynika z braku Polski na konkursie:D Przeglądając listę znalazłam parę, które jeśli mi nie wpadły w ucho to wiedziałam, że przejdą do finału. Irlandia, Rosja, Cypr, Grecja, Szwecja i parę jeszcze innych. Tak jak myślałam przeszły:) Moimi faworytami na wygraną były Szwecja, Cypr i Rosja. Ale Cypr odrzuciłam jak tylko usłyszałam, jak artystka zaczęła fałszować. Popsuła tym piosenkę. Wtedy już wiedziałam, że Szwecja będzie musiała wygrać i wygrała:) Z piękną przewagą punktową nad drugim miejscem po sobie czyli Rosji. Czemu ja nie poszłam do jakiegoś bukmachera??? Wygrałabym niezłą kasę obstawiając dwa pierwsze miejsca:D Uważam, że Szwecja wygrała zasłużenie. Utwór wpada w ucho, jest przyjemny, laska ma głos nie tylko na płycie, ale też na żywo mocny i co najważniejsze nie fałszuje, a na to zawsze jestem wyczulona. Utwór miał szansę wygrać, ponieważ był zrobiony na styl dzisiejszej muzyki. Więc samo to już pretendowało do wygrania:) Co do Rosji, to też się spodziewałam takiego wyniku. Babushki wywołują u ludzi uśmiech, takie fajne starsze panie śpiewają i jeszcze utwór taki taneczny - połączenie klasycznej pieśni z szybką częścią. Większość głosowała za, bo po prostu im się podobała albo piosenka, albo same starsze panie:) Teraz można byłoby dać pstryczka w nos wszystkim tym, którzy narzekają na nasze Jarzębiny (Jarzębinę?) śpiewające "Koko euro spoko" czy jak ten tytuł brzmi. Przeżywano, że o matko starsze panie śpiewają, że wiocha, obciach itd. A zobaczcie na Rosjan. Wysłali na konkurs takie panie i jeszcze zajęli drugie miejsce;) Chyba tylko my mamy jakąś manię na punkcie wsi, tradycji i starości. Wracając... (ja to ma manię odchodzenia od głównego tematu;) )
Po Rosji już nie rozumiałam tego, czemu niektóre kraje tak wysoko uplasowały się. Taka Albania... ta kobieta wyła tak, że uszy krwawiły!! Miałam ochotę pojawić się przy scenie i rzucić w nią siekierą, bo ten utwór był nie do wytrzymania! Chyba tylko całkowite ściszenie na laptopie sprawiłoby ulgę, bo na minimalnej głośności miałam wrażenie, że jest na full:/ Albo taka Macedonia - smętek. A sympatyczna Irlandia, Ukraina czy Włochy z tyłu - no Włochy jeszcze się trzymały. Albo wynik Wielkiej Brytanii w ogóle dla mnie niezrozumiały. Utwór śpiewany przez starszego pana, który nieźle się trzyma jak na swój wiek; wyciągał też bardzo dobrze, utwór przyjemny, taki misiakowaty i praktycznie na końcu:| Drażniły mnie i drażnią dodatkowo komentarze, że za stary na śpiewanie itd. Ludzie! Wiele artystów dzisiejszych nie potrafi tak wyciągnąć jak on. Zresztą chyba wiek nie powinien świadczyć o poziomie umiejętności:/ Albo taka Norwegia... no dobra... taki Chris Brown norweski, ale utwór też nie był zły i szary koniec. A utwory, które nie były zbytnie (wspomniana wcześniej Albania) zaszły tak wysoko. Ale to wina chyba głosowania. Czasami jestem za tym, żeby powrócono do tego co opowiadali moi rodzice, że kiedyś zwycięzcę wybierali jurorzy. Podczas aktualnego głosowania, można obstawiać kto ile dostanie od jakiego państwa. Sąsiad sąsiadowi tyłek liże. UK -> 12 pkt dla Irlandii, Cypr -> 12 pkt dla Grecji, Białoruś -> 12 pkt dla Rosji; Norwegia, Finlandia -> 12pkt Szwecji. Ile faktycznie jest w tym gustu, a ile lubienia, polityki itd? Oglądając podawanie punktacji wiedziałam, jaki kraj komu ile da punktów. Pod tym kątem wiele znanych osób zgadza się ze stwierdzeniem, że trzeba zmienić sposób przyznawania punktów. Wielu ludzi ten aspekt punktacji zniechęca do oglądania Eurowizji. A sam w sobie konkurs przecież zły nie jest:)
I tak na podsumowanie tegoroczna zwyciężczyni:):